sobota, 11 czerwca 2011

Alternatywne Święta...

Gdy wszyscy ciągną na południe, mnie pcha w przeciwnym kierunku. Czasem nie wierzę, że tam naprawdę byłam. Włączam więc komputer, otwieram katalog i jest... czarno na białym. Byłam tam. Krótko, acz treściwie. Ale mimo to mało. Choć wiem, że na dłuższą metę nie mogłabym tam mieszkać, to jednak czułam się tam we właściwym miejscu. Tylko jeszcze na Grenlandii miałam takie wrażenie, choć tam mogłabym pomieszkać i dłużej :p


Wszechobecna biel. Wiatr smagający policzki zmrożonymi płatkami śniegu. Wielka przestrzeń. Cisza zakłócana rykiem motoru skutera. Myśli wariują. Stan euforii zamienia się w lęk niczym w kalejdoskopie. Czuję, że jestem. Bardzo mocno, namacalnie. Jestem taka mała, ale jednocześnie bardzo rzeczywista. Odkrywam na własnej skórze dawno odkryte prawa natury. I już wiem... w myślach zamykam oczy i delektuję się chwilą. Nic więcej nie potrzebuję.

Czy tak czuł się Nansen, gdy przymierzał się do zdobycia bieguna północnego, albo Amundsen, gdy zmierzał na biegun południowy?

poniedziałek, 16 maja 2011


Wieczorami przychodzę na nadbrzeże... patrzę w dal, wdycham zapach morskiego powietrza, wsłuchuję się w skrzek mew,
subtelną muzykę ulicznego grajka.

'Chwilo trwaj!'


poniedziałek, 2 maja 2011

Po pracy...



To jeszcze nie ten post... to ulotne chwile codziennosc.


środa, 27 kwietnia 2011

W krainie śniegów

Przybyłam, zobaczyłam, wybyłam, by ... marzyć o powrocie. Tam! I choć nie było święconki, dzielenia się jajkiem, rodzinnego obiadu... było alternatywnie - wspaniale.
A gdzie byłam i co robiłam, to opiszę wkrótce.

Tymczasem namiastka krainy marzeń.

środa, 20 kwietnia 2011


Pewnie będzie dziwnie, ale to nie pierwszy raz. Nie będzie gorączki przygotowań, pieczenia chleba, ciasta, czy smażenia słynnych pieczarek. Nie będzie przygotowywania pisanek. Nie będzie dzielenia się jajkiem. Będzie biel na końcu świata i błoga cisza... mam nadzieję.

Tymczasem życzę spokojnych i pogodnych Świąt i smacznego jajka...