
Gdy wszyscy ciągną na południe, mnie pcha w przeciwnym kierunku. Czasem nie wierzę, że tam naprawdę byłam. Włączam więc komputer, otwieram katalog i jest... czarno na białym. Byłam tam. Krótko, acz treściwie. Ale mimo to mało. Choć wiem, że na dłuższą metę nie mogłabym tam mieszkać, to jednak czułam się tam we właściwym miejscu. Tylko jeszcze na Grenlandii miałam takie wrażenie, choć tam mogłabym pomieszkać i dłużej :p
Wszechobecna biel. Wiatr smagający policzki zmrożonymi płatkami śniegu. Wielka przestrzeń. Cisza zakłócana rykiem motoru skutera. Myśli wariują. Stan euforii zamienia się w lęk niczym w kalejdoskopie. Czuję, że jestem. Bardzo mocno, namacalnie. Jestem taka mała, ale jednocześnie bardzo rzeczywista. Odkrywam na własnej skórze dawno odkryte prawa natury. I już wiem... w myślach zamykam oczy i delektuję się chwilą. Nic więcej nie potrzebuję.














