Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 grudnia 2010

Powroty

Wstaję przed świtem
odsłaniam roletę... pada... śnieg.

Budzę P. i mówię, że pada... śnieg!

Włączam komputer, wyszukuję stronę
przecieram oczy, bo wierzę, że o 5 nad ranem
jeszcze ciągle nie akomodują
we właściwy sposób.

Jedziemy mimo wszystko.

Czekanie. Zawsze czekanie...
jakby nikt nie pamiętał, że
Godot nie przychodzi, że należy zmienić lekturę!


Kupuję kawę, rogalika, gazetę...


Łapię chwilę, gdy mgła albo osiada
albo się podnosi
jeszcze nie wiem
liczę, że się wypogodzi.


Nigdy nie byłam dobra z matematyki.
Ale tej nocy śpię we własnym, cieplutkim łóżku.

wtorek, 12 stycznia 2010

Wielki oczekiwanie ...

Są takie momenty, kiedy jednyna rzecz, jaką można zrobić to czekać. Nie bezczynnie. Broń Boże! Jednak czekać, robiąc cos w zamian, cos zastępczego, co oszuka mysli i pozwoli na chwilę koncentracji. Na krótko, bo to na co się czeka, jest silniejsze, mocniej dobija się do drzwi, domaga się atencji. Dlatego posłusznie schylasz się w progu, zapraszającym gestem pokazujesz gosciowi najlepsze miejsce w mieszkaniu, zamykasz drzwi... i czekacie razem. W milczeniu, bezgłosnym oddechu, rytmicznym przemieszczaniu się mas powietrza. Za oknem tramwaj miarowo wystukuje swoją piesń, ambulans pędzi niczym Strus Pędziwiatr, a wy czekacie niezamieniszwszy ani słowa.
Jeszcze...
Ja czekam na to, by mleko się zsiadło, by dokarmić zakwas, by zrobić obiad, by P wrócił do domu.
Zawsze czekam.
Potem robię listę rzeczy do zrobienia, bo przeczytałam artykuł o dobrym zarządzaniu czasu i chcę, by moje czekanie było bardziej efektywne.
Przeglądam blogi.
Patrzę przez okno.
W pustkę białej kartki, która marzy o małżeństwie z tuszem.
Nie czekam na tylko Godota, bo wiem, że nie przyjdzie. Ma inne spotkanie.


P.S. A propos tytułu... to słuszne skojarzenia. Na to też czeka, choć nie ja, tylko książka... czeka Dickens, by go w końcu przeczytać :o